Al Fresco

„PRZEZROCZYSTOŚĆ” ANNY KONIK

PanBrozy.jpg

W zmysłowo doświadczalnej rzeczywistości przezroczysta jest szyba, szklanka, tafla wody. W metaforycznym sensie stan ten może opisywać sytuację człowieka, który przestał przyciągać uwagę, zniknął z pola widzenia. W takim znaczeniu „niewidoczni” stali się czterej bohaterowie wideo instalacji „Przezroczystość” Anny Konik. Oddała ona im głos, aby z osobna, w dowolny sposób, nie ograniczeni pytaniami czy przedziałem czasowym opowiedzieli o sobie.
Tadeusz jest kolekcjonerem z Warszawy. Jego mieszkanie „tonie” w przedmiotach, które znalazł na śmietniku. Mija z Berlina niedawno straciła męża. Pani Wichmann ze Stuttgartu wojna odebrała tych wszystkich, których kochała. Pan Brozy po ucieczce z niewoli francuskiej zbudował sobie dom. Łączy ich starość i silne odczucie samotności.
Sięgają pamięcią do subiektywnie, szczególnych wydarzeń, które nadały określony kształt ich zwykłym egzystencjom. Wspomnieniami swobodnie wędrują po minionych etapach docierając do chwili obecnej. Mówią o tym jak czują się dziś. W tych relacjach nie ma niczego spektakularnego. Widz nie zostaje zaskoczony nagłym zwrotem akcji.
Rozgrywa się ona symultanicznie na dwóch, równej wielkości prostokątnych, poziomych ekranach, które mieszczą się na nachylonych pod kątem, oddzielnych ścianach. Obraz jednego z nich budowany jest symetrycznie. Pełni on narracyjnie nadrzędną rolę . Jego kompozycja wywołuje silne skojarzenia z malarskim, tradycyjnym, sposobem budowania struktury przedstawień. Centrum jest wyraźnie zaakcentowane przez usytuowanie w nim różnych elementów należących do domowego wnętrza: okna, stołu z naczyniami, z bukietem kwiatów, drzwi balkonowych, krawędzi ściany. Po obu stronach dobitnie zaznaczonego środka ciężar rozkłada się równomiernie. Analogiczne przedmioty występujące w pierwszej połowie pola powtarzają się w sąsiedniej jego części, podobnie jak po złożeniu lustrzanych odbić pewnego fragmentu rzeczywistości. Widzimy zduplikowane części pomieszczeń, w których dokonano drobnych przesunięć i zmian. Tak zaplanowany obraz każdej sceny zamyka się. Przywodzi na myśl krągłość czasu i pustkę rzeczywistości, w której dochodzi do powtórzenia.
Jeszcze silniej uderza podwojenie głównego bohatera. Obok siebie, na przeciwko, bądź wobec wertykalnej linii mieszczą sobowtóry. Mówią i milczą przemiennie, bądź wspólnie, nie obdarzając się przy tym uwagą. Wzrok pani Miji oraz Wichmann zbiega się w centrum przed nimi. W ten sposób wyznaczają aktywny obszar widzowi. W ciemnym pomieszczeniu Zamku Ujazdowskiego ukazane półpostaciowo, kadrowane frontalnie, z równej wysokości opowiadające pokonują dystans dzielący je z odbiorcą. Niemalże wkraczają w realną przestrzeń. Inaczej w relacji do widza sytuują się mężczyźni. Podwojony pan Brozy ujęty bokiem, zajmuje miejsce na przeciwko siebie, przez co nie angażują oglądającego w sposób tak bezpośredni. Choć zwraca ku niemu swoje pogrążone w cieniu twarze, to staje się on bardziej świadkiem niż uczestnikiem osobistej konfrontacji. Pan Tadeusz otoczył się śmieciami, jego wizerunki znajdują się w pionowej linii na wierzchołkach ich góry.
Opisane sposoby sytuowania się postaci w przestrzeni wnoszą wiele o ich usposobieniu, potrzebach i sytuacji. Kobiety silniej i bardziej bezpośrednio niż mężczyźni zamanifestowały pragnienie bliskiego kontaktu, dialogu i obecności. Mówią o tym zarówno ich sylwetki skierowane wprost do widza, jak i słowa. Gesty, którymi je podkreślają ujawniają ich temperamenty: żywszy w przypadku pani Miji i spokojniejszy u pani Doris. Oblicza pierwszej z nich dzieli szerokość stołu. Bliżej sytuują się wizerunki drugiej z kobiet: stykają się ramionami. Przy tym jej powściągliwsze zachowanie ujawnia, że sama w sobie znajduje towarzysza.
Odmienna jest sytuacja mężczyzn. Pan Tadeusz uniemożliwił sobie dostęp do samego siebie przez odgrodzenie się stosem bezwartościowych przedmiotów. Pan Brozy sytuuje się naprzeciw swego wizerunku. Częściowo zwraca się też ku widzowi. Wyraża w ten sposób zarówno potrzebę kontaktu z otoczeniem jak i z samym sobą. Przez to we wszystkich relacjach zachowuje pewien dystans.
Jednocześnie bezdźwięczny, drugi ekran ukazuje bohaterów w całości, na czarnym, pustym tle, gdy wielokrotnie, w ten sam sposób przemierzają jego długości : od lewej do prawej strony. Ta jednostronność ich przechodzenia obrazuje przemijanie..
Sylwetka Miji ubranej w ciemny płaszcz, gubi kontur, dematerializuje się. Silny kontrast z jasną twarzą i siwymi włosami sprawia, że wyłania się z przestrzeni niczym duch i podobnie w niej wygasa.
Tadeusz ujęty z profilu wraca z pakunkami. Pod koniec drogi zatrzymuje się na chwilę, aby przełożyć torbę na drugie ramię
Doris Wichmann znajdując się w pobliżu prawej, bocznej krawędzi podnosi głowę ku górze, robi krok, znika.
Inaczej pan Brozy, siedzący na wózku inwalidzkim, odwrócony bokiem i skośnie w głąb przestrzeni trwa nieporuszony.

PaniWichman,jpg

Obszar zainteresowań i postawa Anny Konik znajduje analogie z działaniami Krzysztofa Wodiczki. Powiedział on: „…trzeba dbać o głosy jednostek, trzeba zwrócić uwagę na to, że mimo całego zamętu tłumu nie mówią”. Traktuje on wykluczone osoby jako ważniejsze od siebie. Z drugoplanowej, ale mocniejszej pozycji wpływa na ich sytuację.
W wideo instalacji Konik postacie są słuchane przez autorkę, która nie pojawia się w filmowym kadrze. Na ten czas to ona zajmuje miejsce w „przezroczystej” strefie. Podobnie jak Wodiczko jest „reżyserem”, który aranżuje pewne okoliczności, po czym ustępuje miejsca.
Postacie występują w swoich prywatnych przestrzeniach. Artystka dokonuje mało inwazyjnej kreacji, która ujawnia się w samych konstrukcjach obrazów. Nie dąży do ubarwiania, a tym samym do uczynienia rzeczywistości prostszą. Wręcz przeciwnie, zmierza do jej sproblematyzowania przez przybliżenie złożonej istoty swoich bohaterów. Ważną rolę pełni tu podwojone oblicze. Nasuwa ono myślenie o „ja zewnętrznym” i „ja wewnętrznym”. Ujawnieniu ich realnego, również nie udramatyzowanego położenia, służy przedstawianie przez występujących bardzo autentycznych „scenariuszy”. Nie stanowią one materiału ani na film, ani na powieść dzięki czemu badają empatię widzów, ich wrażliwość.
„Przezroczystość”, podobnie jak „Laska Tułacza” stwarza sytuację umożliwiającą odzyskiwanie, biorącym w niej udział, własnej tożsamości. Odsłania skalę dramatu, jakim dla jednostki jest jej stłumienie. W ten sposób stanowią próbę poszerzenia granic społecznej uwagi. Pokazują drogę prowadzącą do zniesienia przezroczystości: pozwolić mówić i umieć wysłuchać.

Maja Pałuska

PaniMija.jpg
© 2009 Koło Naukowe Historyków Sztuki i Kultury Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, Wszystkie prawa zastrzeżone